Naprawy, tuning, kalibracje – nieodłączne elementy wyścigów dronów

Wyścigi dronów to bardzo specyficzna część całej branży bezzałogowców cywilnych. Obecnie najpopularniejsze drony cywilne wykorzystywane do fotografii i filmowania z powietrza to w zasadzie w większości klasa RTF – modeli gotowych do lotu niemalże po wyjęciu z pudełka. Najpopularniejszymi bezzałogowcami wielowirnikowymi tego typu – i to zarówno w Polsce jak i np. w Stanach Zjednoczonych – są DJI Phantom oraz Inspire. Modele w zasadzie nie wymagające żadnej innej kalibracji niż kompas i złapanie satelit GPS – tyle wystarczy by rozpocząć lot. Tymczasem drony wyścigowe – mimo, że doczekały się również modeli RTF takich jak recenzowane tutaj Walkera Furious 320 czy Walkera F210 – to sprzęt, który w więkości składa się samodzielnie od podstaw, a samo latanie wiąże się nieuchronnie z częstymi wymianami śmigieł oraz naprawami dronów.

Ciągłe serwisowanie dronów, kalibracje, zmiany PIDów, tuning poprzez wymianę śmigieł, silników, ram – to jest chleb powszedni każdego „racer’a”, a jednocześnie… to wysoki próg do przejścia dla osób, które do tej pory latały Phantomami i chciałyby zakosztować latania wyścigowego. Dla kogoś kto nigdy nie miał okazji przylutować choć jednego kabla czy kontektora, kto nie musiał nigdy skonfigurować sobie sam regulatorów itd. wejście do świata wyścigów dronów może być trudne. Nie znaczy to jednak, że „nie możliwe”.

Znalezione w sieci...
Znalezione w sieci…

Budowę drona można w całości zlecić osobom trzecim, znajomym, którzy się na tym znają lub coraz częściej w każdym większym sklepie z dronami i częściami do dronów wyścigowyych w ofercie. Rozwiązaniem są również wspomniane modele RTF dronów wyścigowych – ich jest już na rynku znacznie więcej niż tylko wspomniane drony Walkera. Czy jednak samo posiadanie gotowe racer’a – jak w przypadku Phantomów – wystarczy, by wejść w ten sport na poważnie?

Odpowiedź jest oczywista – to nie wystarcza. Drony wyścigowe, szczególnie w rękach początkujących, ulegają częstym upadkom. Na plus jest fakt, że są one o wiele bardziej do tego przystosowane i odporniejsze niż plastikowe obudowy Phantomów. Ale nawet najtrwalsze ramy węglowe mogą się złamać, nie mówiąc już o uszkodzonych śmigłach, kamerach FPV, nadajnikach video, czasem również silnikach i regulatorach. Doświadczeni i obyci z własnym sprzętem piloci nawet z największymi usterkami potrafią poradzić sobie nawet w terenie. Tymczasem komuś, kto kupił gotowego drona i nie wie specjalnie nawet z jakich cześci się on składa, pozostaje wizyta w serwisie dronów lub – w ekstremalnych przypadkach – zakup nowego zestawu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *